Pierwszy sprawdzian w 2020 – czyli już tradycyjnie od 3 lat jadę na 10WROACTIVE

Zacznę od krótkiego prologu, czyli tego co działo się przed startem… Nie mam tu żadnej bomby i nie będzie to żadna informacja z cyklu tych przerażających i z dreszczem… Po prostu jakieś 10 dni przed starem złapała mnie jakaś infekcja… Dziwne osłabienie organizmu, które nie było zbyt przyjemne… Duże uczucie zmęczenia, zwiększona potliwość, bóle mięśni… Wszystko to dodatkowo złączyło się na osłabienie motywacji… Aha i chyba nie był to koronawirus 😀
Nie jestem jednak z tych co stawiają w takich sytuacjach na 100% regeneracji, wręcz przeciwnie wyznaję zasadę wypocę… Nikogo absolutnie do takiego podejścia nie namawiam! Sam zawodnikom w takich sytuacjach wstrzymuje aktywności, ale siebie poznałem na tyle, że jednak udaje się wypocić i rozbiegać :P.
Także ten tego byłem nawet na biegówkach 🙂

Przyszła niedziela przed startem miałem biegać mocne 5 x 2 km w tempie startowym, ale po dwóch już czułem odwodnienie i musiałem przejść na kilometrówki, to był pierwszy spadek morali… Potem 7×2/2 tempem zmiennym w środę przed startem, już lepiej… Ufff, ale czułem się słaby morale spadały, motywacja też… Jednak tak sobie z sobą rozmawiałem i tłumaczyłem, że przed wieloma startami, tymi ważnymi czułem się osłabiony i chory… “To właśnie oznaka formy Daniel!”. Mimo to zawsze dyskomfort nie jest czymś fajnym… Jakoś przeżyłem do niedzieli i rano czułem się w miarę dobrze… Czas w drogę razem z ziomkami – trenerem Twisterem i zawodnikiem Jankiem. Szklarska jedzie do Wrocławia…

30 minut do startu…

Pakiet odebrany, ToiToi ogarnięty, w tym momencie czas na rozgrzewkę… Truchtam sobie, pogoda jest sztos! Słońce 9 stopni i nie za mocny wiatr! Mega przyjemnie! Pogoda daje kopa, nogi noszą, ale gdzieś tam z tyłu głowy jest, że mój organizm jest osłabiony… Przebieżki… Wchodzą pięknie… Gimnastyka ruchowa, żel i już grzanie się w miejscu bo do startu tylko 5 minut… Plan to zacząć po 3:15/km, złapać grupę i wytrzymać 5 km, a potem wytrzymać drugie 5 km :D…

START!
10 m za linią start!!!

Zaczynam bardzo mocno, nie kalkuluję i nie kontroluję tempa… Łapię grupę, drugą grupę, w której biegnie ze mną 6 innych zawodników, a raczej ja biegnę z Nimi… Łapię grupę nie tą co trzeba, jedną za wysoko bo parząc na zegarek przy tablicy z napisem 1 km widzę czas 3 min 01 s… Ups… To nie 3:15/km! Dodatkowo najszybszy kilometr jaki złapał zegarek wypada między 200, a 1200 m… I jest przebiegnięty w… 2 min 58 s… “Daniel, Daniel jak zwykle…”
Pierwszy kilometr mija i tu jeszcze postanawiam, że zostanę w tej grupie… “Może zwolnią”. Drugi kilometr w 3:12, trzeci kilometr w 3:12, co daje trzy pierwsze kilometry w 9 min 25 s!!! “Daniel, Ty Deklu!” Tu postanawiam puścić kolegów i poczekać na kogoś z tyłu, czuję też odwodnienie, ah ta choroba… Dobiega do mnie jakiś miły kolega i tak lecimy razem do 5 km, z boku ze ścieżki rowerowej słyszę krzyki trenera – Twistera, który jedzie na rowerze i wszystko nagrywa… Nagrywa, Daniela, mistrza taktyki :P… Relacja na żywo na Facebooku [kliknij i zobacz relacje u Wojtka] Półmetek, 5 km w 16 min 02 s, co daje tempo 3’13/km… Miało być 3:15/km pierwsza piątka i wytrzymać drugą i może było by ładnie… Ale znów załączył się tryb rumak i misterny plan w…

Pokuta na drugiej piątce

Nawrotka i ruszam do walki, gdzie dużo większe znaczenie od mięśni i formy będzie miało serce… Kolega, z którym biegłem do piątki odbiega, doganiają mnie dwaj kolejni… Oj Danielu… Łapię się ich i trzymam… Jednak powoli rośnie dystans, w oddali widzę, że grupa, w której byłem też się rozpada, więc nie tylko ja przy rumakowałem…. Dobra 6 km i postanawiam przeprowadzić atak, który fajnie widać na filmach… “Trzeba ryzykować… Doganiam pierwszego z dwóch, którzy mnie wyprzedzili, wyprzedzam, doganiam drugiego, wyprzedzam, tempo skoczyło do 3:10/km, doganiam kolegę, który odbiegł po piątce i postanawiam się uwiesić, odcina jednak prąd… I znów tracę tą 3 osobową grupkę… Ale, ale 6 km wychodzi przyzwoicie bo w 3 min 15 s
Do 7 km biegnę samotnie jakieś 100-150 m za trzy osobową grupą, tu z pomocą przychodzi “dwóch wspaniałych” za moimi plecami… “Siadam” na nich i dociągamy do tej grupy, po czym ją wyprzedzam! Jest dobrze, doganiamy też jednego z zawodników, który odpadł z drugiej grupy, której de facto nie ma już od jakiegoś 6 kilometra….To z nim zostaje w parze… Serce Daniel, serce! Twister krzyczy, ja pracuję. Ostatni kilometr, podbieg wbiegamy na kółko wokół stadionu… 800 m, tłumaczę sobie, że to ostatnie 2 okrążenia stadionowe… “MOCNO!”… 400 m, ostatnie kółko i widzę, że jest na styk, żeby złamać 33 min… “Ogień Daniel, serce!”… 200 m, daję ile mogę ale tempa poniżej 3:10/km złapać już nie mogę… Widzę zegar i 33 min 03 s… Czas netto 33 min 01 s… Aaaaaaa!
Teraz można gdybać, na której nawrotce zły tor, czy ubek z którego nic się nie napiłem był potrzebny na bufecie, czy nie za wiele razy spojrzałem na zegarek… I czy nie mogłem wytrzymać z drugą grupą te 2 s dłużej?!
Gdybać można, ale nic to nie zmieni. Życiówka poprawiona o 24 s, więc bardzo przyzwoicie, z roku na rok lepiej i to jest dobra prognoza na nadchodzący sezon multisport… O ile się odbędzie…. Bo korona robi robotę…

Emocji nie koniec, czuję się bardzo dobrze… I lecimy z Twisterem kibicować na ostatnich metrach Jankowi… 800 m… “Dawaj”!!! Meta i… On dziś wygrywa 53:59 😀 i życiówka poprawiona o 3 min! Brawo Janek!

A po starcie…

A po starcie, czuję się dobrze, już na minutę po wydolnościowo i mięśniowo czuję się ekstra… Wiem, że po prostu mój organizm nie ogarnął prędkości, ale to nadrobimy :). Wiem, też że mój mózg nie ogarnął spokoju na początku :P. Od godzin po starcie i do wieczora czuję się gorzej bo mam skurcze jelit, co zdarza mi się po intensywnym wysiłku . Dzień po starcie czuję się ekstra, jak po mocniejszym treningu i robię już 2 treningi, 2 dni po starcie robię 3 jednostki, na jednej robię KOMA na podbiegu w Szklarskiej 😀 i potem piszę ten tekst. Jutro kolejne dwie jednostki. Sezon co raz bliżej?! Czy jednak nie tak blisko, jak się nastawiliśmy! Nie dajmy się wirusowi i manipulacji… POZDRO!


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *